poniedziałek, 18 lipca 2011

New York

Nowy Jork to nie miasto to stan umysłu…
Podobno…
By to zrozumieć trzeba w mieście żyć. Być częścią jego codzienności. Mieć w nim własne, zwyczajne problemy i chwile radości. Tak, jak w każdym mieście. Miasto to ludzie. Ich historie i sekrety. Trzeba wielu miesięcy, a może i lat, żeby stać się częścią miasta, żeby współtworzyć jego istnienie.

Dlatego też nie poczułem stanu umysłu Nowego Jorku. Kilka dni to stanowczo za mało. Poczułem natomiast wszechogarniający smród wielomilionowego miasta, przerażający huk, hałas i wylewającą się zewsząd bezkształtną masę ludzką. Nowy Jork jest 4 miastem świata pod względem ludności. Prawie 20 milionów istot ludzkich walczy w nim o byt każdego dnia. Przez moment tego doświadczyłem…i osobiście w zupełności mi wystarczy.

Bieszczady czekają… 














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz