poniedziałek, 11 lipca 2011
Zatoka Meksykańska
W Teksasie upalno i parno. Jak okiem sięgnąć rozciągają się pola z szybami naftowymi i wiatrakami wysokimi, jak wieżowce. Z noclegiem nie mamy problemu. Kawałek za znaną nadmorską mieściną Galveston, która codziennie na swoich plażach wita mieszkańców Houston, zjeżdżamy na niezbyt urodziwą plażę pełną muszli. Następne dwie godziny węszymy po nadbrzeżu w poszukiwaniu pereł. Przed snem serwujemy sobie kąpiel w oceanie. Efektem tego jest kilka oparzeń po meduzach i uszczypnięty przez kraba paluch. Jemy pożywne zupy chińskie i wypijamy życiodajny, złocisty nektar, który powoduje lekki szum w głowie. Kołysani do snu przez monotonne nawoływanie fal, zapadamy w ramiona Morfeusza...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz