poniedziałek, 6 czerwca 2011

Niedzielne popołudnie w Buffalo

W niedzielę o 16.00, jak co tydzień, bywamy w Buffalo i jemy lunch z pastorem i jego mądrą żoną w Arby’s. Hamburger z gęsto posiekaną wołowiną, frytkami i colą, czyli zestaw regular combo za 5.85$ zdaje się być całkiem rozsądnym dealem. Pastor łakomczuch zjadł oczywiście zestaw powiększony i dwa razy podchodził po dolewkę coli. Po spożyciu darów mających postać mocno przetworzoną, dzięki czemu tak wyśmienicie smakują i pozwalają obrosnąć w wiele warstw tkanki tłuszczowej, a które zesłał mu Pan w zamian za zielone, szeleszczące i pachnące niejedną dłonią dolary, pastor skinął na pożegnanie i wsiadł ze swoją mądrą żoną do czarnego Lexusa. Prowadziła oczywiście żona, a na tylnym siedzeniu leżała pozostawiona w intrygującym nieładzie samotna szata pastora, którą zamienił on na czas spożywania posiłku w długi, beżowy płaszcz, podbijany aksamitem.

Do zobaczenia w Buffalo za tydzień, o tej samej godzinie 16:00, pastorze!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz