Detroit to bez wątpienia pierwsze miasto, które mocno nas zaskoczyło.
Detroit powoduje niepokój. Niepokoi się ciało i dusza…
http://wiadomosci.onet.pl/fotoreportaze/ciekawostki/ruiny-detroit,4222661,8986505,fotoreportaz-maly.html#photo8986506
http://wiadomosci.onet.pl/fotoreportaze/ciekawostki/ruiny-detroit,4222661,8986505,fotoreportaz-maly.html#photo8986506
Poniedziałek, godzina 11:00, Warszawa. Centrum kipi życiem. Przedostanie się autem z Mokotowa na Bielany to nie lada wyzwanie…
A Detroit?...
W latach 50. i 60. prawie 2 miliony mieszkańców, a teraz? Samotne ulice, rozpadające się budynki, smutne, zakurzone witryny sklepów, tysiące metrów kwadratowych powierzchni biurowej do wynajęcia…
Zatrważająca cisza wielkiego miasta. Miasta, które jeszcze w latach 60. tętniło życiem, z którego miliony egzemplarzy Forda rozjeżdżały się na cały Boży świat. A dziś, na początku tygodnia, z rana, widzimy miasto biedaków, przebiegających przez ulice ze spuszczonymi głowami.
Przeważnie czarnoskórych. W Detroit mieszka ponad połowa czarnej ludności stanu Michigan.
W Computing Express, sklepie z elektroniką, poznajemy Litwina, który bardzo zdziwiony dopytuje się czy naprawdę przyjechaliśmy zwiedzać Detroit.
Miasto pobudza do przemyśleń. Początkowe stadium Salton City…ale to w późniejszych odcinkach J
Rob Remderok, nasz litewsko-amerykański przyjaciel, mówi, że ludzie zaczęli powoli uciekać z centrum miasta na suburbia po zamieszkach na tle rasowym, które miały miejsce w roku 1968. Dziś miasto żyje na obrzeżach, a centrum poddaje się powolnemu rozkładowi…
Detroit warto zobaczyć. Warto je poczuć.
Genialny przykład przemijalności ludzkiej twórczości, pracy, życia…
Niczego sobie te Amerykanki.
OdpowiedzUsuńUważaj Hania patrzy!