Postanowiliśmy zdobyć Half Dome, najsłynniejszą skałę Yosemite, która wznosi się na 2693 m .n.p.m. Ponad 25 kilometrów trasy. Niestety w Wilderness Center dowiadujemy się, że zezwolenia na wejście na ostatni odcinek trasy wyprzedane są na 2 miesiące w przód. Mimo wszystko wstajemy o 5:30 i ruszamy na szlak. Liczymy na łut szczęścia, które oczywiście nas nie opuszcza…Po 4,5 godziny wspinaczki dochodzimy pod sam szczyt. Mamy go już w zasięgu ręki. Niestety drogę zastawia nam strażnik i stwierdza, że bez zezwolenia dalej nie pójdziemy. Stosujemy oklepaną technikę na Polaków, którzy przebyli tysiące kilometrów ze starej Europy, przejechali USA wszerz i wzdłuż, żeby wejść na szczyt…Po chwili spod pobliskiego drzewa wstaje przemiła kobieta i wręcza nam 3 przepustki. Każda z nich warta jest 20 dolarów i daje możliwość przeżycia czegoś niesamowitego. Dostajemy informacje, że tego dnia do 16.00 będą trwać prace nad olinowaniem ostatniego odcinka. Kończy nam się woda, więc topimy śnieg w menażkach i gotujemy sobie obiad. Około 16:00 zaczynamy wspin na szczyt. Droga fantastyczna, widoki rozpościerające się z góry zapadające w pamięć na całe życie.
Schodzimy w bardzo dobrym tempie. Zajmuje nam to około 2,5 godziny. Ostatni odcinek praktycznie biegniemy. Jesteśmy w radosnym transie. Pokonujemy własną słabość i to dodaje nam sił.
Tomasz kurna! Half Dome , zakochalem sie wtej gorze gdy zobaczylem fotografie Ansela Adamsa, coś przepieknego! Joder, cabrones!
OdpowiedzUsuńKurwa, ale Wam zazdroszczę! I ten śnieg topiony w menażkach, jak na jakimś pieprzonym ośmiotysięczniku:) Respect!
OdpowiedzUsuń