czwartek, 30 czerwca 2011

Przystań cicha

Przystań cicha, miejsce wytchnienia dla strudzonego wędrowcy XXI wieku. Oaza myśli ulotnych, fantazji niespełnionych, marzeń na nowo odkrywanych, pustelnia surowa, acz w ducha bogata, kraj odpoczynku, schron przed burzą pustynną i sztormem wiosennym, dom rodzinny. Znajdziesz w nim strawę godną pańskiego podniebienia, za kwotę przyzwoitą, legowisko, w chłodnym cieniu i dostęp do świata w postaci dziwnie brzmiącego słowa WiFi. Ponadto elektryczność, paliwo rozwoju cywilizacji. Znajdziesz to miejsce wędrowcze na swej drodze w USA nierzadko. Prawdę mówiąc znajdziesz je na każdym rogu ulicy wielkiego miasta, przy wjeździe na jakąkolwiek autostradę, do jakiegokolwiek parku narodowego i pustyni. Znajdziesz go o poranku i o zachodzie słońca. Przywita Cię w nim piękna Pani, uśmiechnięta, z włosem przeczesanym i schludnym. Zaczerpniesz w nim wody bieżącej, rześkiej i mokrej, jak w żadnym innym miejscu. W wygódce, nie niepokojony przez wrogów, oddasz się kontemplacji nad przemijalnością wszechświata i nawet pamiętać nie będziesz musiał o godnym królów wynalazku, jakim jest papier toaletowy. On tam będzie ZAWSZE. To WSZYSTKO przywita Cię i ułatwi ciężką podróż w przystani cichej…w McDonald’s…I'm lovin' it…

1 komentarz: